Gdy spotkasz przemądrzałych malkontentów – wiej!

komunikacja interpersonalna

Po spotkaniu z moją siostrą dzisiaj, po raz kolejny uświadomiłam sobie jak bardzo się różnimy. Po prostu białe i czarne, dół i góra, noc i dzień. „Rozmawiałyśmy” (lepiej byłoby powiedzieć słuchałam wywodów) przez prawie 45 minut. Kilka razy próbowałam powiedzieć cokolwiek, ale za każdym razem albo mi się nie udało niczego wtrącić (bo potok słów), albo sprowadzało się to do rozpoczęcia przez nią kolejnego wywodu jak to nie mam racji, powinnam zrobić tak lub owak, nie powinnam, nie znam się, ona wie jak to jest, na pewno się nie uda, ale przecież …. ble, ble, ble.

Koszmar jakiś. Nasza rozmowa dotyczyła codziennych spraw, nie o wszystkich moja siostra miała pojęcie, ale wiedziala najlepiej jak to jest, co zrobić, ja na pewno zrobię źle, ona przecież słyszła od koleżanki, koleżanki, że to tak nie jest, na pewno nie mam racji itp.

Słuchałam tej tyrady i moja energia opadała, opadała i opadała. Mimo, że nie brałam tego co mówiła do siebie, to jednak w jakiś podświadomy sposób to negatywne gadanie na mnie wpływało. Dlatego ja od tego typu ludzi uciekam, gdzie pieprz rośnie. Nie można z nimi porozmawiać o czymś ciekawym, dowiedzieć się czegoś konkretnego, nawet mój szczery komplement wrzucony mimochodem został przemieniony na narzekanie. Ostatecznie rozstając się z moją siostrą było mi jej żal i czułam smutek, że zamiast cieszyć się z tego co ma, cały czas narzeka, wymądrza się, a co najgorsze w ogóle sobie tego nie uświadamia. Jakże jej daleko do podstawowych przynajmniej zasad komunikacji, o słuchaniu empatycznym w ogóle nie wspominam, o zaintersowaniu drugim człowiekiem też nie, ani o zadawaniu pytań, chęci dowiedzenia się czekoś czy chociażby poznania poglądu drugiej strony.

Może powinnam kupić jej koszulkę z napisem: „Zakaz narzekania, pora na radość”?

Zaproponowałam jej przeczytanie atykułu, który napisałam jakiś czas temu o komunikacji interpersonalnej, ale niestety nie ma czasu, jest zarobiona, dom, pies, zakupy, wymówki, setki wymówek …

Cóż pozostaje jedynie zaakceptować, że są tacy ludzie i niech sobie żyją w swoim świecie wszystkowiedzenia i narzekania jeśli są z tym szczęśliwi. Ja od takich osób uciekam.

A jak jest u Ciebie, masz takich maruderów wokół siebie? Napisz w komentarzu.

Zapisz się, aby nie przeoczyć żadnego wpisu

raz w tygodniu (w poniedziałek) dostaniesz przegląd



Lubię komentarze, więc nie krępuj się, pisz ile wlezie, nie ma limitów, a czasem są nagrody dla najbardziej aktywnych 🙂

Comments

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *